money---coins-and-banknotes-1429268-m

Pranie pieniędzy. Przykłady z życia #1

Szukasz szkolenia z przeciwdziałania praniu pieniędzy? Sprawdź aktualną ofertę na KursWiedzy.pl

Zobacz pierwszą część bogatego zbioru najciekawszych przykładów wykrytych przestępstwa w zakresie prania pieniędzy w Polsce i na świecie. W tej części prezentujemy 3 przypadki dotyczące handlu olejem, rozpowszechniania filmów online oraz okradania kont bankowych.

Wyłudzali VAT handlując olejem, co najmniej 100 mln zł strat państwa

Co najmniej 100 mln zł stracił Skarb Państwa na działalności rozbitej przez Centralne Biuro Śledcze grupy przestępczej, zajmującej się wyłudzaniem podatku VAT w handlu olejem rzepakowym – podała w czwartek policja. Zatrzymano 11 osób zamieszanych w tę sprawę.

Jak poinformował zespół prasowy śląskiej policji, sprawcy prowadzili przestępczą działalność w województwach: śląskim, małopolskim, łódzkim i mazowieckim co najmniej od stycznia 2012 roku. 

Sprawcy wykorzystywali w przestępczej działalności sieć kilkudziesięciu podmiotów gospodarczych. Jak mówią policjanci, pozorny przepływ środków finansowych na kontach bankowych tych firm dotyczył kwoty przekraczającej 150 mln zł.

Aby ukryć oszustwo, członkowie grupy utworzyli łańcuch przedsiębiorców dokonujących obrotu towarem. Olej rzepakowy wywożony był za granicę Polski i, w związku z wewnątrzwspólnotową dostawą towarów, ostatni w łańcuchu przedsiębiorca wnioskował o zwrot nadwyżki naliczonego podatku. Problem w tym, że w rzeczywistości w większości przypadków był to ten sam towar – podkreślają prowadzący sprawę.

Zatrzymanym przedstawione zostały zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i prania brudnych pieniędzy. Zabezpieczono należące do nich mienie o łącznej wartości ponad 12,5 mln zł, m.in. gotówkę, samochody oraz środki pieniężne, znajdujące się na kontach bankowych. Sprawa prowadzona jest pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Serwis Kinomaniak oskarżony o pranie pieniędzy i kradzież filmów.

Do 8 lat więzienia grozi czterem osobom podejrzanym o nielegalne rozpowszechnianie filmów w internetowym serwisie filmowym. Będą one także odpowiadać za pranie brudnych pieniędzy. Warmińsko-mazurska policja prowadzi śledztwo ws. nielegalnego serwisu Kinomaniak.

Jak poinformowała we wtorek rzeczniczka warmińsko-mazurskiej policji Anna Fic, dystrybutorzy filmów swoje straty szacują na blisko 26 mln złotych.

O tym, że w sieci istnieje serwis internetowy, zajmujący się nielegalnym rozpowszechnianiem utworów audiowizualnych, policję zawiadomił jeszcze w sierpniu 2012 r. pełnomocnik dystrybutorów filmowych.

Z ustaleń policjantów wynikało, że serwis oferował możliwość oglądania filmów i seriali w formie on-line, a także umożliwiał ich ściąganie przez użytkowników, co oznaczało nielegalne rozpowszechnianie utworów audiowizualnych, chronionych prawem autorskim. Dysponent witryny umożliwiał oglądanie filmów po uiszczeniu stosownej opłaty. Za jednodniowy dostęp do bazy filmowej użytkownicy płacili 2,5 zł a dostęp bez ograniczeń kosztował 370 zł. Baza filmowa obejmowała około 100 tys. tytułów.

Prowadzący serwis filmowy podawali użytkownikom oraz reklamodawcom, iż jest on własnością firm zarejestrowanych na Karaibach, w Hong Kongu i na Seszelach. Podobnie rachunki bankowe wykorzystywane do prowadzenia działalności serwisu zostały założone w bankach zagranicznych na Karaibach i w Hong Kongu.

Policjanci ustalili, że właściciele serwisu prowadzili interesy z firmami z Francji, Holandii, Rumunii, Węgier, Estonii i Wielkiej Brytanii, choć jednocześnie sama strona internetowa prowadzona była w języku polskim i skierowana była przede wszystkim do polskich odbiorców.

“Dzięki ogromnej popularności serwisu, który miał 1,5 mln użytkowników, do jego właścicieli zaczęły płynąć ogromne zyski, wynoszące nawet 300 tys. zł miesięcznie. Składały się na to opłaty od użytkowników ale i od firm umieszczających reklamy w serwisie”- podkreśliła Fic.

Dodała, że pieniądze uzyskane z nielegalnej działalności transferowano na konta zagraniczne przez pośredników finansowych, po czym przekazywano do Polski i tu wprowadzano do obrotu.

Po zebraniu materiału dowodowego przez policjantów prokurator okręgowy w Olsztynie wszczął śledztwo w sprawie prania brudnych pieniędzy. Policjanci ustalili miejsce prowadzenia nielegalnej działalności. W grudniu 2013 r. w wytypowanych punktach na terenie Olsztyna funkcjonariusze przeprowadzili przeszukania. Znaleźli gotówkę w wysokości ponad 35 tys. zł, kilkadziesiąt komputerów, telefonów i karty płatnicze do zagranicznych kont bankowych, na których gromadzono pieniądze z nielegalnej działalności serwisu.

Na polecenie prokuratora policja zabezpieczyła też 700 tys. zł i ponad 30 tys. euro należących do pośredników finansowych. 10 stycznia tego roku serwis filmowy został zamknięty.

Szukasz szkolenia z przeciwdziałania praniu pieniędzy? Sprawdź aktualną ofertę na KursWiedzy.pl

Pracowali dla hakerów okradających konta bankowe

Za 10-procentową prowizję pomagali prać brudne pieniądze swoim zagranicznym ?pracodawcom?. Wpadli w ręce bydgoskich policjantów zanim zdołali wyczyścić swoje konta z pieniędzy pochodzących z tego przestępczego procederu. Dwaj mężczyźni trafili już do aresztu, gdzie spędzą najbliższe trzy miesiące. Śledczy sprawdzają, od jak dawna trwała ich przestępcza działalność.

Jeden z mężczyzn został zatrzymany w Bydgoszczy w trakcie podejmowania z banku pieniędzy. Drugi wpadł w swoim warszawskim mieszkaniu. Na ich ślad policjanci z wydziału d/w z przestępczością gospodarczą KWP w Bydgoszczy wpadli w kwietniu tego roku. Z zabezpieczonych w śledztwie dowodów wynika, że obydwaj byli tylko ?pionkami? w grze, do której mogli wejść dzięki znajomości języka angielskiego, umiejętności posługiwania się komputerem i posiadaniu osobistych kont bankowych. Osoby te w środowisku przestępczym określane są mianem ?słupów?. Użyczają oni swoich kont złodziejom do ?prania? pieniędzy.

W tej sprawie ?słupy? działały na zlecenie zagranicznych pracodawców. Proceder był prosty. Hakerzy wybierali firmy dokonujące transakcji finansowych za pośrednictwem internetowych kont bankowych, którym ?wpuszczali? szpiegowskie oprogramowanie i czekali na najmniejszy błąd z ich strony popełniony podczas prowadzonych operacji finansowych. Wystarczyło np., że ktoś po zakończonej transakcji zamknął program, a nie wylogował się z systemu, by ?szpieg? się uaktywnił. Od tej pory haker miał jak na dłoni wszystkie operacje finansowe firmy i po tygodniowej obserwacji ruchów na jego koncie podejmował decyzję, ile pieniędzy może przelać na konta ?słupów?. Wybierano taką kwotę, by nie budzić podejrzeń.

Operacji dokonywano najczęściej w piątek po południu, bądź przed świątecznymi dniami wolnymi, by nie można było od razu ich skorygować. Kiedy pieniądze wpływały na rachunek ?słupa?, ten natychmiast je podejmował i za pośrednictwem instytucji parabankowej przekazywał dalej ? najczęściej za granicę, nie pozostawiając po tej operacji żadnych śladów. W prowadzonej przez funkcjonariuszy sprawie obydwaj podejrzani, zgodnie z umową ze swoimi zleceniodawcami, sami pobierali wynagrodzenie w wysokości 10% prowizji od każdej zrealizowanej wypłaty. Na ich konta tylko przed Wielkanocą wpłynęło po 30.000 zł. Pieniądze te pochodziły z jednej z chrzanowskich firm, z której ?internetowy złodziej? wyprowadził łącznie 60.000 zł.

Podziel się