1254880_shiny_brain_

Pigułka wiedzy? Dziękuję, nie biorę.

Kilka dni temu jako (nie)szczęśliwy subskrybent newsletter wydawnictwa Złote Myśli, w natłoku przesyłanych przez nich maila, wyłowiłem ciekawą informację. Otóż wydawnictwo postanowiło  (w celech reklamowych) podzielić się ze mną, zwykłym szaraczkiem praktyczną wiedzą, w postaci bezpłatnego dostępu do jednej z “pigułek wiedzy”. Dla nie wtajemniczonych podpowiem tylko, że “pigułki wiedzy” to dość nowy projekt – nazwijmy go edukacyjny –  realizowany właśnie przez wspomniane już wydawnictwo. Twórcy projektu wyszli z założenia, że człowiek jest w stanie skupić się na czymś jedynie przez 15 minut i dlatego ten czas należy maksymalnie wykorzystać na przekazanie wiedzy. “Pigułka wiedzy” to właśnie 15 minutowe nagranie w trakcie, którego “ekspert” przedstawia najistotniejsze zagadnienia związane z konkretnym tematem. W założeniu ma to być tylko i wyłącznie wiedza praktyczna. Trzeba przyznać, że brzmi to ciekawie. W końcu mądrego warto posłuchać. Dlatego też, gdy pojawiła się okazja obejrzenia darmowej pigułki chętnie z takiej opcji skorzystałem.

I? …. I klops.

Niestety ciekawość świata i wrodzony pęd do wiedzy, srodze mnie zawiodły. Moim udziałem stało się oglądanie pigułki Jak zwiększyć sprzedaż w nowo założonej firmie nie mając kapitału i znajomości?“, prowadzonej przez Bartosza Nosiadka – wieloletniego doradcę finansowego, inwestora  itd.  

Po niespełna dwóch minutach nagrania zacząłem  żałować, że je uruchomiłem i jednocześnie się cieszyć. To dziwne rozdwojenia stanów emocjonalnych  ma rzecz jasna swoje wytłumaczenie.

Cieszyłem się, bo nie musiałem za ten materiał płacić i tym samym nie straciłem nic, nie licząc oczywiście  swojego czasu. Żałowałem natomiast dlatego, że nagranie nie wniosło nic twórczego w moją życie. Wyobraźcie sobie, że już na początku nagrania “nasz ekspert” sprzedaje nam tajemną wiedzę. Kapitał do firmy możemy pozyskać… uwaga, uwaga…z dotacji przyznawanej przez PUP lub ze środków unijnych. No tak… to mocny akcent na początek. A teraz wyobraź sobie, że za taki hit trzeba zapłacić np. 30 zł. Na prawdę prawdziwa promocja, biorąc zwłaszcza pod uwagę, że takie informacje można za darmo znaleźć na każdej stronie internetowej zajmującej się zakładaniem własnej firmy.

Muszę się przyznać, że całego filmu nie byłem w stanie obejrzeć do końca. Musiałem korzystać z suwaka, bo co chwile pojawiały się kolejne kwiatki oraz wywody jak to przy pomocy znajomych zarabiał “duże” pieniądze “za pomoc w uzyskaniu” kredytów dalszym znajomym swoich znajomych. Do tego “ekspert” sprawił na mnie wrażenie nie przygotowanego do nagrania (tudzież mocno stremowanego), który nie do końca wierzył chyba w to co mówił. Z drugiej strony ja mu się nie dziwie. To co powiedział w ciągu kwadransa można śmiało streścić na 3 – 4 slajdach. Do tego sposób przekazywania przez niego wiedzy wywoływał u mnie naprzemiennie nagły ataki senności i irytacji. Być może komuś się taki sposób nauki przyda i podoba. Mnie jedynie rozczarował, bo nie ukrywam że liczyłem na coś nowego i odkrywczego. Nie mniej jednak dziękuję wydawnictwu za udostępnienie tego nagrania. Teraz już wiem, że nie warto inwestować w to pieniędzy i czasu.

Podziel się