1316486_mock_credit_card_2

Halo, halo bankomacie… 50 zł poproszę!

Pamiętacie mało błyskotliwy dowcip o blondynce, która próbowała przywołać windę krzycząc do guzika przy koszuli? Abstrakcja prawda? Jeszcze kilka lat temu śmiało można było tak powiedzieć, ale dziś? To co nie tak dawno było jedynie w sferze marzeń i nierealnych pomysłów, z dnia na dzień na naszych oczach zamienia się w rzeczy w pełni realne i namacalne.

Kilka tygodni temu na naszym blogu opisywałem zalety i możliwości nowego bankomatu biometrycznego (zamiast PINu bankomat zczytuje linie papilarne właściciela karty), który jeden z polskich banków zamontował w Warszawie. Od tego wydarzenia nie minęło zbyt wiele czasu, a banki już pracują nad nowym rozwiązaniem. Tym razem stawiają na głos. Rzecz jasna nie chodzi tu o to, że pracownicy banku będą mówić głośniej do klientów. Nic z tych rzeczy. Banki testują właśnie nowe rozwiązania technologiczne, które pozwolą odejść od tradycyjnych kodów PIN i innych typów  haseł na rzecz rozpoznawania Klientów po głosie. Badania naukowców udowodniły bowiem  że tak  jak każdy z Nas posiada indywidualny zestaw linii papilarnych, tak i głos (a dokładnie kanał gardłowy) jest u każdego unikalny. Można zapytać po co Nam ta zmiana? Dla lepszego zobrazowania zalet nowego rozwiązania posłużmy się przykładem: Wyobraźmy sobie, że chcemy dokonać szybkiego przelewu z naszego konta i w tym celu dzwonimy na infolinie banku, a tam w tym momencie wszyscy konsultanci są zajęci, prosimy czekać? A my? Czekamy na  zawał serca w młodym wieku, bo krew się w nas gotuje, gdy po 10 minutach słyszymy tą samą melodię  i czekamy na konsultanta. A teraz wyobraźmy sobie, że dzwonimy na tę samą infolinię i sprawę załatwiamy w 3 minuty. Jak to możliwe? Jeżeli nowy system zostanie wdrożony na stałe w bankach, to klient zostanie zweryfikowany przy pomocy próbki głosu, a dalej cała procedura załatwiona zostanie  przez komputer. Żeby jednak automat mógł ocenić, że MY to rzeczywiście MY potrzebna jest próbka głosu . W tym celu prowadzone są rozmowy i nagrania z Klientem (sprawdzenie  m.in. drgań krtani, sposobu wypowiadania tonów niskich i wysokich, dźwięków gardłowych, nosowych itp) na podstawie, których tworzy się indywidualny szablon. Po weryfikacji rozmówcy, Klient może dokonać wszystkich operacji bankowych. A co stanie się jeśli mamy zapalenie gardła lub inną chwilową dolegliwość? W przypadku każdej wątpliwości system łączy klienta z konsultantem. Warto podkreślić, że jak dotąd nie odnotowano udanej próby podrobienia głosu, chociaż przestępcy wciąż próbują.

Nową technologią zainteresowanych jest kilka banków w Polsce. W tym momencie trwają rozmowy z producentem oprogramowania i pierwsze testy. Koszty wdrożenia projektu to około 300 ? 400 tys. euro. Cena uzależniona jest od ilości Klientów. Podobne rozwiązania wprowadzono już m.in. w Kanadzie (obsługa klientów sieci komórkowej), Belgii (konta VIP w jednym z banków) czy Holandii(telefoniczne nadzorowanie kibiców, którzy mają zakaz wejścia na stadiony).

Pomimo, że wdrożenie tzw. biometrii głosowej jest kosztowne, to z pewnością jest to przyszłość. Dla firm jest to w dłużej perspektywie czasu ograniczenie kosztów, a dla Klientów oszczędność czasu i wygoda. Warto dodać, że to nie pierwszy pomysł na wykorzystanie głosu w służbie człowieka. Od kilku lat tworzone są bowiem strony internetowe dla niewidomych( lektor czyta informacje) oraz programy do komputerowego odczytywania tekstu pisanego.

News dla: blog.accadia.pl

Podziel się